Data publikacji: 12.05.2010
„Zarządzanie konfliktami w organizacji” – rozmowa
z psychologiem społecznym z Uniwersytetu Gdańskiego dr Krystyną Adamską, specjalistką w zakresie psychologii organizacjipracorama.pl: Czy konflikty w miejscu pracy różnią się czymś od innych?
Krystyna Adamska: Konflikt jest sprzecznością, zderzeniem. Pojawia się, gdy uświadamiana jest niemożność osiągnięcia celu ze względu na spostrzegane lub przewidywane działania innej osoby. Kontekst społeczny nie zmienia tego podstawowego rozumienia konfliktu, ale wpływa na jego przebieg i niejednokrotnie decyduje o sposobie rozwiązania. Jeśli „miejsce pracy” znaczy dla nas złożony i trwający w czasie układ, którego jesteśmy częścią, pozostając w różnego rodzaju zależnościach, to specyfika konfliktu
w miejscu pracy będzie silnie związana z naturą tych zależności. To czy konflikt zostanie ujawniony i nastąpi konfrontacja sprzecznych oczekiwań i wyobrażeń, będzie uzależnione (poza cechami osób zaangażowanych w konflikt) od tego, w jakim stopniu polityka
i „politykowanie” dominuje w życiu danej firmy. Jeśli deklarowane cele i wartości są rzeczywiście realizowane, przejawiając się w podejmowanych praktykach, a tematy tabu chroniące interesy grup lub osób są w dużym stopniu ograniczone, to „politykowanie” nie blokuje konfrontacji sprzeczności. W takich organizacjach jest większa szansa na poszukiwanie rozwiązań satysfakcjonujących wszystkie zainteresowane strony.
pracorama.pl: Co to znaczy „zarządzanie konfliktem”?
Krystyna Adamska: Zarządzać konfliktem to znaczy rozumieć, że konflikt jest nieunikniony, wiedzieć, że są różne sposoby rozwiązywania konfliktów oraz dostrzegać możliwość współpracy. Organizując współdziałanie w mniejszych lub większych grupach osób można mieć nadzieję, że stworzy się cel nadrzędny i takie zasady współpracy, które przypiszą każdemu miejsce w sieci relacji i określą jego powinności. W chwilach kryzysu identyfikacja
z celem zapewni elastyczność działania. Tym samym konflikt zostanie wyeliminowany. Takie unitarne podejście do konfliktu możliwe jest przy silnym przywództwie i na ogół w krótkim czasie. Życie społeczne pozbawione konfliktów to olbrzymia ilość energii wydatkowana na ich tłumienie i pozostawanie w iluzji powszechnej zgodności kosztem tych, którzy pragnęliby ujawnić swoje cele i je realizować. Realizacja tych pragnień wymaga podejścia pluralistycznego i zrozumienia naturalnej sprzeczności jaka pojawia się wtedy, gdy osoby różniące się interesami, wartościami i przekonaniami współdziałają ze sobą. Zarządzać konfliktem to obok rozumienia, że konflikt jest nieunikniony, elastyczność w dobieraniu rozwiązań odpowiednich do danej sytuacji. Wysiłek intelektualny poświęcony analizie celów poszczególnych osób, uwzględnienie celów długoterminowych grupy, do której przynależą te osoby, a także drobiazgowe określenie sił wpierających dane. Myśleniu temu musi towarzyszyć zdolność dostrzegania możliwości współpracy. Oznacza to „czytanie sytuacji konfliktu”, aby ze względu na traktowanie dóbr będących przedmiotem konfliktu jako ciastka do podziału nie stracić okazji do upieczenia ciasta.
pracorama.pl: Czy zwycięstwo w konflikcie zawsze oznacza wygraną, a porażka- klęskę?
Krystyna Adamska: Rozwiązywanie konfliktu można traktować na dwa sposoby: jako walkę lub jako rozwiązywanie problemu. Przegrana w każdym z tych dwóch przypadków oznacza cos innego. Przegrana w walce to porażka, czasem bolesna, czasem obciążona dużymi stratami materialnymi, niejednokrotnie pozostawiająca żal, rozgoryczenie lub złość. Jeśli jednak walka jest uczciwa i towarzyszy jej przekonanie, że wygrywa lepszy, to przegrywając w walce można zmobilizować się do większego wysiłku, rozwijania umiejętności, można podpatrzeć rozwiązania zastosowane przez „wroga”, żeby wykorzystać je w przyszłości. To, co inspiruje do rozwoju jest oparte na porównywaniu się z innymi.
Konflikt traktowany jest jako rozwiązywanie problemu, wymaga określenia wewnętrznych standardów, do których porównuje się otrzymane wyniki. Przegrana oznacza więc konieczność rozważenia czy ustalone standardy były właściwe, czy wynikały
z rzeczywistej chęci realizowania własnych wartości, czy sytuacja konfliktu została odpowiednio przeanalizowana, a także, czy zebrane zostały informacje potrzebne do podjęcia decyzji. Korzyść w obu przypadkach może mieć charakter rozwojowy.
pracorama.pl: Jak dobra komunikacja może pomóc w rozwiązywaniu konfliktów
lub zapobieganiu im?
Krystyna Adamska: Dobra komunikacja to taka, która sprzyja współdziałaniu, a to oznacza poszukiwanie informacji, które dotyczą nie tylko własnych interesów, ale także interesów drugiej strony. Posługiwanie się słowami po to, żeby łączyć, godzić i skłaniać do współpracy
i współdziałania, jest trudną sztuką w konflikcie, ponieważ wymaga samoograniczenia. Swoje wyjściowe stanowisko potraktować należy wtedy jako jeden ze sposobów osiągnięcia celu. Poszukiwanie tego co łączy, wymaga twórczego myślenia. Jeśliby przyjąć taką postawę wobec innych i ich interesów niezależnie od tego, czy w danym momencie konflikt się ujawnia, to byłoby to równoznaczne z kierowaniem się zasadą dobrej komunikacji w każdej rozmowie. Oznacza to ciągły proces poznawania innych i daje możliwość podejmowania decyzji w taki sposób, iż uwzględniane są uzyskiwane wcześniej informacje, przyczyniając się do zapobieżenia niejednemu konfliktowi.
pracorama.pl: Ostatnie pytanie wykracza poza temat naszej rozmowy. Chcielibyśmy jednak wykorzystać okazję i poprosić Panią Doktor jako psychologa zajmującego się m.in. rozwiązywaniem konfliktów społecznych, o skomentowanie sytuacji społecznej w jakiej znaleźliśmy się wszyscy po strasznej katastrofie, która wydarzyła się 10 kwietnia
w Smoleńsku?
Krystyna Adamska: Sytuacja społeczna w Polsce w kwietniu 2010 to nagłe przerwanie nawyków społecznego działania. Katastrofa oznacza przerwanie ciągłości zdarzeń. Pojawiają się nietypowe dla codziennej rutyny zachowania. Intensyfikacja emocji jest charakterystyczna dla „przerwanego skryptu”. Nazywanie tych emocji wypełnia poznawczą lukę w nieprzygotowanym na katastrofę umyśle. Chociaż emocje początkowo są wspólne dla wszystkich, to późniejsze ich nazywanie, a co za tym idzie tłumaczenie, oznacza na ogół powrót do myślenia poprzedzającego tragiczne wydarzenie, a nawet jego wzmocnienie. Wynika to z konieczności radzenia sobie z niepewnością, która realizuje się poprzez uzasadnianie przekonań wcześniej nabytych. W ten sposób traci się szansę na wykroczenie poza schematy. Jej wykorzystanie oznaczałoby porzucenie – chociaż na chwilę – naiwnego realizmu. Naiwny realizm oznacza przekonanie, że: rzeczywistość jest jedna, ja widzę ją taką jaka jest i taką ją opisuję, jeśli inni mówią i myślą inaczej to dlatego, że albo są ograniczeni umysłowo, albo są wrogo nastawieni. Złożone życie społeczne jest pod koniec kwietnia ciągle otwarte na to, żeby naiwny realizm uległ wzmocnieniu lub osłabieniu.
pracorama.pl: Dziękujemy za rozmowę!