Zaloguj się lub Zarejestruj

pracorama.pl

Jesteś tutaj › Rozmowy Pracoramy

„Po pierwsze: nie zwątpić w siebie”

Data publikacji: 05.01.2010
Autor: Jakub Siwiecki
milosz130.jpg                                                                                                                    

Miłosz Brzeziński, Trener i coach. Autor książki „Pracować i nie zwariować”. Konsultant CNBC Biznes i TVN w zakresie psychologii biznesu. Autor felietonów, recenzji i artykułów dotyczących wiedzy biznesowej i umiejętności praktycznych w biznesie.


Jakub Siwiecki: W czasie kryzysu o pracę trudniej. Zdarza się wysłać CV i nie uzyskać na nie odpowiedzi. Czy taka sytuacja powinna skłaniać do tego byśmy byli mniej wybredni w doborze pracy i po prostu brali cokolwiek, niezależnie od tego czy praca nam odpowiada czy nie?

Miłosz Brzeziński: Chodzi o szukanie pracy w dobie zalewu depresyjną żółcią. Oczywiście, że warto pracę zdobywać i warto ją wybierać. To jest jak szukanie żony. Jedni wolą z byle kim, żeby ludzie nie gadali, inni wynajmują fordanserki, jeszcze inni zajmują się szukaniem miłości życia, a kolejni znajdowaniem tej miłości. Wolisz pracować byle gdzie, żeby mieć kasę, czy w miejscu, które lubisz? Poszedłbyś pracować byle gdzie, żeby przeżyć, ale cały czas starał się o pracę wymarzoną, czy nie? Nie zgadzam się na tłumaczenie tego ile się robi w pracy  tym, ile za nią płacą. Pani przedszkolanka powiedziała mi wczoraj: „wie pan ile ja zarabiam?”. Ja nie rozumiem pytania, bo wiem, że by osiągnąć sukces trzeba robić znacznie więcej niż to, za co płacą. Wymagać od siebie, żeby się rozwijać. Gdyby pani przedszkolance płacili 2 000 pośpiewałaby z dziećmi, a za 1 500 nie pośpiewa? Niektórzy twierdzą, że znalezienie ukochanej, dobrej pracy to dość trudna sprawa. Odpala się rakieta po zmieszaniu dwóch paliw: predyspozycji i chęci. To łatwo ocenić, ale nikt się wyłącznie tym w życiu nie zajmuje. Dorosły człowiek ma wiele innych kwestii do przemyślenia: rodzinne kłopoty, zdrowie swoje i bliskich, wyposażenie domu, zakupy, a tu trzeba jeszcze zarezerwować czas na kwestię: „co chciałbym robić i jak w tej branży znaleźć pracę”. Rozumiem tę sytuację doskonale i wcale mnie nie dziwi, że to kłopot.

JS: Jak ratować się przed zwątpieniem jeśli poszukiwania pracy nie przynoszą efektu?

MB: Metod jest wiele, ale najskuteczniejsza, którą znam, to otoczyć się odpowiednimi ludźmi. Ludźmi, którzy szukali pracy i ją znaleźli, którzy pompują dobrą energią, dawać  wsparcie innym. Dalaj Lama powiedział: „My istoty ludzkie jesteśmy istotami społecznymi. Pojawiamy się na świecie jako skutek działań innych. Udaje się nam przeżyć dzięki poleganiu na innych. Czy nam się to podoba czy nie, jest to trudny moment w naszym życiu, gdy nie korzystamy z tego, co robią dla nas inni. Dlatego nie powinien zaskakiwać fakt, że nasze szczęście powstaje głównie w kontekście naszych związków z innymi”.  Gdybym był samotną matką, nie szukałbym forum  samotnych matek, ale forum „znalazłam miłość życia”, gdzie raczej napisałbym – tracę wiarę, pomocy, tam odpisaliby – dasz radę, warto poczekać, uwierz mi. Na forum samotnych mogą najwyżej napisać, że „podobno warto czekać”. Widzisz różnicę? Rola relacji z innymi w motywacji i budowaniu ambicji jest nie do przecenienia.

JS: Rynek przechodzi ewolucję, widać, że czyści się ze słabych strategii. Ciekawi mnie czy można przewidzieć jakiego rodzaju techniki i sposoby zdobywania upragnionej pracy okażą się przestarzałe i będą musiały odejść do lamusa, a które będą skuteczne w najbliższej przyszłości?

MB: Uwagę psychologów zwrócił jakiś czas temu ciekawy fakt dotyczący lekarzy. Wraz  z pojawieniem się na rynku nieśmiałej opinii o ofensywie koncernów farmaceutycznych "nie ma już lekarzy, są tylko dealerzy lekarstw", gabinety odwiedza nowa grupa pacjentów. Tacy, którzy mają własne propozycje dotyczące medykamentów i terapii, która byłaby skuteczna. Chcą wiedzieć dokładnie co im dolega i nawet zapisują sobie na karteczkach. Lekarze zareagowali na to jak na inwazję w ich świętą wiedzę. Podobnie jak kiedyś budowniczowie okrętów wojennych i architekci. Niegdyś wiedza akademicka dostępna była tylko wybranym. Dziś tak nie jest. Wielu zgłaszających się do salonów samochodowych klientów wie więcej o wybranym przez siebie modelu, niż sprzedawca. Zwłaszcza jeśli chodzi o nowe technologie. Dodatkowo na rynku pojawiło się mnóstwo, magistrów, doktorów... Domyślasz się co to oznacza?

JS: Siłą egipskich kapłanów była nie tylko wiedza  astrologiczna, ale również ignorancja otaczających ich ludzi. Wiedza daje przewagę i zwiększa możliwości wyboru.

MB: Moim zdaniem oznacza to powolny upadek wiedzy deklaratywnej. Wiedza, której uczysz się z książek, w szkole na wydziałach uczelni wyższych i dalej stała się niezbędna, ale niewystarczająca do odniesienia sukcesu. Taka wiedza nie daje przewagi rynkowej firmom. Einstein powiedział, że wyobraźnia jest ważniejsza od wiedzy. Pewnie biznes dotarł teraz do sedna tego zdania. Kopiowanie pomysłów się wyczerpało. W cenę winduje się w makabrycznym tempie wiedza proceduralna. Taka, której nie możesz opisać w książkach, nie możesz opowiedzieć, możesz tylko pokazać i liczyć, że ktoś się domyśli o co chodzi. Jak opiszesz umiejętność skutecznej perswazji, w której skład wchodzi kilkadziesiąt czynników, w nieco innej konfiguracji oznaczających coś zupełnie  innego dla sytuacji perswazyjnej? Aby osiągnąć sukces w biznesie potrzeba wykształconych, kreatywnych praktyków. Wyrobników zrobiło się tak dużo, że nie są już tak smakowitym kąskiem dla pracodawców. Sądzę, że proces rekrutacji będzie zmierzał raczej w tym, praktycznym kierunku. W stronę wyławiania takich legend biznesu.

JS: W jaki sposób w takim razie można taką strategię wyćwiczyć?

MB: Zalać głowę wiedzą, pracować nad sobą, uczyć się pracy w zespole. Dla mnie, jako osoby zajmującej się zachowaniem ludzi w pracy jest to dobra wiadomość. Wiadomość o tym, że nie wystarczy wyryć instrukcji obsługi i podręcznika, ale trzeba też pójść do kina, zobaczyć co robią inne branże, żeby nie czerpać pomysłów z własnej. To będzie powolny koniec ery czystych kujonów na rzecz ery ludzi, którzy wiedzą co trzeba, ale nie boją się przewrócić z projektami szybciej i częściej niż inni. Proces porażki jest integralnym procesem dochodzenia do mistrzostwa, a w biznesie - pieniędzy. Nadchodzi era ciekawszych pracowników i pytań w stylu: "Co by pan wprowadził nowego do takiego to a takiego projektu. Oto dokumentacja, czas piętnaście minut."

JS: Jeżeli rzeczywistość rynku pracy będzie od nas wymagać tego o czym wspominasz, to czy osoby, które uznają się, bądź są uznawane za nie kreatywne, czy nie zdolne do pracy w zespole stoją z góry na przegranej pozycji i nic z tym nie mogą zrobić

MB: Robić to, co się lubi. Jedni lubią pisać wywiady, inni książki, inni malować, jeszcze inni komponować. Nie ma się co spinać. Znam przynajmniej tuzin osób, które mówią – ja nie jestem kreatywny, wolę być wytrwały i pracowity i mam przez to spokój, czas na hobby.
Inni mówią ja tam kreatywnie się wyszaleć. Tysiące jest dobranocek o tym, że żółwik nie biegał szybko, ale jak zajączka napadł wilk, to zasłonił go skorupką. Szukanie czegoś, co mogę dać światu. Zastanawianie się jaki jeszcze musiałbym być, żeby być szczęśliwym, przypomina mi w tej sytuacji marzenie o tym, że jak będę miała Barbie Muszkieterkę, to spłynie na mnie deszcz szczęścia. Psychologiczny PR działa tak samo jak telewizyjny. Nie nerwowo. Czy to tak dużo?

rozmawiał Jakub Siwiecki


O IPK | Regulamin | Pomoc | Kontakt | Uwagi dotyczące serwisu

© 2008 IPK Sp z o.o. Wszelkie prawa zastrzeżone