Procorama rozmawia z Piotrem Ławaczem, coachem, trenerem biznesu, psychologiem, Dyrektorem Zespołu Coachingu Biznesowego w Doradca Consultants Ltd.
pracorama.pl: Co to jest właściwie coaching biznesowy?
Piotr Ławacz: To indywidualna praca z klientem, mająca na celu podniesienie jego zadowolenia z życia zawodowego.
pracorama.pl: Czyli rodzaj szkolenia ?
P.Ł.: W szkoleniach nauczyciel, jest źródłem wiedzy dla ucznia. Przekazuje mu, na przykład, pewne modele zachowań, zachęca do ćwiczeń, kontroluje i sprawdza poziom przyswojenia umiejętności. W coachingu coach nie narzuca swojej wiedzy, nie podaje klientowi gotowych rozwiązań.
pracorama.pl: To ciekawe, jak wobec tego klient rozwiązuje swoje problemy?
P.Ł.: Opieramy się na założeniu, ze to klient jest dla siebie najważniejszym źródłem zasobów. Dobre rady, koncepcje coacha nie sprawdzają się na dłuższą metę, bo klient jest inną osobą niż coach, jest w innej sytuacji. Wyobraźmy sobie, że prowadzę coaching Maryli Rodowicz na temat organizacji jej czasu pracy. Nie jestem Marylą Rodowicz, być może inaczej niż ona chciałbym spędzić czas wolny. To Maryla Rodowicz wie, jakie są jej cele w pracy. Poza tym, jeśli zacząłbym radzić klientowi, to moglibyśmy wejść w tryb „Tak, ale...". A więc, na przykład: „Kliencie powinieneś więcej czasu spędzać z rodziną" - „Tak, to racja, ale nie mogę, bo muszę siedzieć długo w pracy i... ten pomysł jest niewykonalny" I tak dalej i tak dalej. Radzenie nie prowadzi do pozytywnych zmian w życiu klienta. Tym bardziej, że zazwyczaj przed skorzystanie z coachingu klient wiele dobrych rad już poznał.
pracorama.pl: Jeśli nie rady to co?
P.Ł.: Zadaniem coacha jest pomoc klientowi w znalezieniu zasobów własnych, bądź w swoim otoczeniu potrzebnych do rozwiązania problemu i zmiany sytuacji na lepszą.
pracorama.pl: Brzmi nieźle, ale jak to wygląda w praktyce?
P.Ł.: Zazwyczaj coaching to kilka indywidualnych spotkań z klientem. W czasie takich sesji coach, korzystając z różnych technik - zazwyczaj z dziedziny NLP - pomaga klientowi spojrzeć na jego sprawy z innej perspektywy. A to umożliwia znalezienie satysfakcjonującego rozwiązania.
pracorama.pl: NLP czyli programowanie neurolingwistyczne. Powiało psychoterapią...
P.Ł.: We współczesnym poradnictwie i pomocy psychologicznej wiele koncepcji się przenika i te same metody pracy z klientem mogą być wykorzystywane przez coachów i psychoterapeutów. Ale coaching nie jest psychoterapią. Celem jest pozytywna zmiana. Zaś psychoterapia zazwyczaj krąży wokół problemów psychicznych typu depresja, uzależnienia, nerwica i tym podobne. W psychoterapii tematyka jest niejako „narzucona", zdeterminowana problemem klienta. W coachingu to klient decyduje, co chce zmienić, jak duża ma to być zmiana, czy ma motywację. A więc klient decyduje, nad czym chce pracować. Coach jedynie „podąża" za tematem. Pomaga klientowi osiągnąć jego własne cele.
pracorama.pl: Jakie są zazwyczaj tematy coachingu?
P.Ł.: Bardzo różne. To zależy od sytuacji klienta, pozycji w firmie, wieku, płci... Z moich obserwacji wynika, że najczęściej na coaching trafiają osoby zadające sobie pytania „Co zrobić, abym się dobrze czuł w pracy?", „Jak pogodzić życie osobiste z zawodowym?", „Jaką ścieżkę kariery wybrać", „Jak rozwiązać konflikty międzyludzkie?", „Jak walczyć z wypaleniem zawodowym?". I wiele, wiele innych...
pracorama.pl: A jeśli w trakcie coachingu okazuje się, że problem klienta jest raczej związany z jego sprawami rodzinnymi, a nie pracą. Co wtedy?
P.Ł.: Coaching zajmuje się całym klientem, jego sytuacją obecną, przeszłością i przyszłością. Ale coaching biznesowy skupia się na pracy. Z prostej przyczyny - to firma za niego płaci, a więc to w sferze pracy maja nastąpić pozytywne zmiany. Jeżeli ktoś oczekuje pomocy w podjęciu decyzji „Zbudować dom czy nie" powinien skorzystać z tzw. Coachingu życiowego, life coachingu.
pracorama.pl: No właśnie. Panuje dość spore zamieszanie, jeśli chodzi o nazewnictwo. Mówi się o cachingu biznesowym, executive, life czyli życiowym. Czy mógłby Pan wyjaśnić te kwestie czytelnikom Pracoramy ?
P.Ł.: Rzeczywiście, co szkoła, instytucja, firma szkoleniowa, to inna nazwa. Zazwyczaj mówiąc o cachingu w firmach i instytucjach ma się na myśli sytuacje, kiedy to przełożony lub trener wewnętrzny uczy pracowników pewnych umiejętności mających np. podnieść ich efektywność. Jest to właściwie szkolenie w miejscu pracy zwane coachingiem umiejętności. Na drugim końcu jest coaching, o którym tu mówimy zazwyczaj określany przymiotnikiem executive.
pracorama.pl: A wiec dla kadry zarządzającej?
P.Ł.: I to wprowadza w błąd. Coaching executive jest dla kadry zarządzającej, ale też kierowników średniego szczebla, specjalistów i generalnie wszystkich tych, którzy są ważni dla firmy. Stąd ja wolę nazwę coaching biznesowy. Choć i to nie jest zgodne z prawdą, gdyż z coachingu korzystają również inni, na przykład politycy, urzędnicy. Znam kilka projektów z zachodniej Europy gdzie klientami coachingu byli dyrektorzy... państwowych szpitali.
pracorama.pl: Podsumowując - caoching to moda czy konieczność?
P. Ł.: Raczej naturalny, kolejny etap rozwoju zawodowego przeznaczony dla osób które mają już za sobą wiele tradycyjnych szkoleń, są doświadczonymi specjalistami w swojej dziedzinie, ale ciągle czują potrzebę dalszego rozwoju i pozytywnych zmian w życiu.
Dziękujemy za rozmowę.
O IPK | Regulamin | Pomoc | Kontakt | Uwagi dotyczące serwisu
© 2008 IPK Sp z o.o. Wszelkie prawa zastrzeżone