Zaloguj się lub Zarejestruj

pracorama.pl

Jesteś tutaj › Rozmowy Pracoramy

Przed nami odbicie – ale to nie będzie jeszcze koniec kryzysu! - rozmowa z Małgorzatą Stompór

Data publikacji: 22.09.2009
Autor: Mariusz Bzdęga

Małgorzata Stompór, ekonomistka, członek zarządu Instytutu Badań nad Gospodarką Rynkową, przez wiele lat kierowała prowadzącą badania rynkowe firmą BPS Consultants Poland , członek polskiego Towarzystwa Badaczy Rynku i Opinii.

Pracorama.pl: Do czego mogą się przydać „badania nad gospodarką"?

Małgorzata Stompór: Badania rynku dostarczają informacji na temat funkcjonowania rynku, zjawisk na nim zachodzących i ich uczestników. Mają dostarczyć wiedzy niezbędnej do rozwiązywania problemów rynkowych i formułowania strategii biznesowych. Umożliwiają także prognozy i analizy makroekonomiczne, służące określaniu za pomocą metod ekonometrycznych podstawowych parametrów makroekonomicznych takich jak PKB, tempo wzrostu czy stopa bezrobocia.

Pracorama.pl: Czy aby na pewno badania rynku są potrzebne? Ostatniego kryzysu przecież nie dało się przewidzieć.

M.S.: Aby w dzisiejszym, skomplikowanym świecie odnieść sukces gospodarczy, nie wystarczy już wyłącznie intuicja i dobry pomysł. W zależności od skali działania decyzje podejmuje się w oparciu o twarde dane rynkowe. Proszę sobie wyobrazić menedżera spółki notowanej na giełdzie, który podejmuje decyzje o zainwestowaniu 100 milionów dolarów wyłącznie na podstawie własnej intuicji. Prawdopodobnie nikt nie kupiłby akcji takiej spółki. Inna sprawa, że posiadanie danych rynkowych to warunek konieczny, ale niewystarczający.

Natomiast jeśli chodzi o to, czy udało się przewidzieć kryzys, to należy pamiętać, że takimi kwestiami nie zajmują się badania rynkowe. Natomiast makroekonomiści (którzy się tym zajmują) już od dłuższego czasu wskazywali na zjawisko zaburzania cykli koniunkturalnych, które mogło doprowadzić do poważnego załamania gospodarki światowej. Na obecny kryzys złożyło się zresztą wiele różnych elementów, a przyczyny narastały równolegle. Dwie podstawowe to amerykański model konsumpcyjny, czyli konsumpcja finansowana z zadłużenia oraz sztuczne podtrzymywanie czynników rozwojowych w gospodarce chińskiej poprzez wytworzony system sztywnego kursu walutowego, nieadekwatny do pozycji tej gospodarki, jej wielkości i roli w międzynarodowym przepływie towarów.

Pracorama.pl: Często powątpiewa się w publikowane wyniki badań sondażowych. Na ile można wierzyć takim sondażom?

M.S.: Być może zdarzają się agencje badawcze, które fałszują lub naginają uzyskane wyniki. Na pewno żadna poważna agencja, która żyje z badań, nigdy nie dokona takich nadużyć. Żaden klient biznesowy nie skorzystałby z jej usług po ujawnieniu takiego przypadku. Ale wątpliwości dotyczące wiarygodności wyników sondaży nie zawsze są bezzasadne. Bywa, że stosuje się bardziej wysublimowane metody, nierzadko podsuwane przez nieetycznych badaczy lub wymyślane przez zlecających badania. Chodzi nie tyle o manipulowanie wynikami badań, co raczej ich metodologią. Na przykład publikowanie wyników bez podania informacji na temat próby. Powiedzmy, że. zrobiony został uliczny sondaż poparcia X w jakimś mieście, a podaje się informacje, że 60% badanych poprze X, co sugeruje czytelnikowi, że 60% Polaków tak uważa. Tymczasem ten wynik wskazuje jedynie, że 60% osób, które przechodziły konkretnego dnia o konkretnej godzinie konkretną ulica w konkretnym mieście miało taką opinię i nic więcej.

Często zresztą ani badacze, ani zlecający nie mają wpływu na sposób formułowania opinii w mediach. W swojej 20-letniej praktyce nie raz zdarzało mi się udostępniać informacje, które następnie dziennikarz przeformułowywał na własne potrzeby w celu udowodnienia własnych tez. Po moim proteście po kilku tygodniach małymi literami drukowane było sprostowanie podające pełen kontekst informacji, ale już nikt tego nie zauważał. Nie zamykałabym się na wyniki sondaży, jednak jak we wszystkim w życiu - przede wszystkim kierowałabym się własnym rozumem dla ich oceny.

Pracorama.pl: Spróbujmy pokusić się o prognozy dla polskiej gospodarki. Czy najgorsze mamy już za sobą?

M.S.: Pracując w Instytucie Badań nad Gospodarką Rynkową mam codzienny kontakt z opiniami na temat kryzysu. W tym miejscu pozwolę sobie na przytoczenie jednej z nich, przyrównującej sytuację gospodarczą do litery "W". Prawdopodobnie mamy pierwszy kryzysowy dołek za sobą, po nim nastąpi pewien wzrost, jednak przyjdzie kolejny, głębszy już kryzys, po którym wzrost już tak szybko nie będzie następował. W tej chwili zaczynamy piąć się w górę. Jednak przed nami kolejny dolny punkt, który może być nieco niżej niż obecny.. Jak bardzo? Trwają spory między specjalistami, natomiast linia wychodzenia z tego kolejnego dołka będzie raczej nachylona pod niewielkim kątem a nie stroma.. Nie wyjdziemy więc z tego punktu tak szybko i dynamicznie. Wielu specjalistów nie wyklucza, iż na skutek kryzysu rozpoczęty zostanie proces istotnych zmian strukturalnych w gospodarce światowej.


O IPK | Regulamin | Pomoc | Kontakt | Uwagi dotyczące serwisu

© 2008 - 2012 IPK Sp z o.o. Wszelkie prawa zastrzeżone